![]() | ![]() |
![]()
|
Zamiast wstępuKoło Naukowe Wydziału Górniczego Politechniki Wrocławskiej, którego jesteśmy członkami na miejsce pierwszej, konkretnej akcji wybrało sztolnie w okolicach Złotego Stoku.
Wg opowiadań naszej przewodniczki - Eli - pierwotnie szukano złota w strumieniach. Początkowo więc jego poszukiwanie polegało na takim płukaniu piasku, o jakim jest mowa w książkach Jamesa Curwooda czy Jacka Londona, i z którym można się bliżej zapoznać w Złotoryi. Ktoś jednak pomyślał, że skoro znajduje się ono w materiale wyrwanym z opoki to takie właśnie jest pochodzenie kruszcu w strumieniu. I faktycznie. Pierwsze szybiki i sztolnie zaglądają do wnętrza góry i udowadniają, że złoto, o które walczyły ze sobą rodziny i królestwa zalega sobie cichutko i tylko czeka, aż ktoś po nie sięgnie ręką (oczywiście uzbrojoną w żelazo i ogień). Sztolnia KsiążęcaInna z historii kopalnianych tłumaczy dlaczego jedna ze sztolni - Książęca - odbiega w swoim pokroju od ówczesnych standardów. Jej wysokość ok. 2,5 metra jest zdumiewająca, jeżeli się ją porówna do przeciętnych chodników z tamtego okresu. Ponieważ wydobycie każdego metra sześciennego skały jest potężną pracą, górnicy wykonywali chodniki o minimalnym, możliwym do przejścia przekroju. Znajdowane są przeciski o wysokości 30 cm. W sztolni Książęcej wykonali chodnik, w którym nie tylko spokojnie każdy może stać. Ba, nawet wyciągniętą ręką nie dotknie stropu. Jakie jest więc wytłumaczenie?... Podobno Książę tych ziem chciał poznać pracę gwarków, nie w smak mu jednak było chodzenie z przygiętym karkiem. Zażyczył więc sobie takiego korytarza, którym nie tylko będzie mógł się spokojnie przejść, ale i przejechać konno. Tylko ciekawe, jak ten koń miał w tej sztolni zawrócić? Ponieważ ciągnie się ona przez około kilometr bez żadnych odgałęzień, a wąska jest tak, że dwoje ludzi obok siebie przejdzie, ale troje, to już ni hu, hu. Czy Książę musiał przejechać ten kilometr, aby ktokolwiek mógł się z kopalni wydostać? Na ścianach i stropie widoczne pociągnięcia żelazka. (Kto wie co to jest żelazko górnicze? W herbie górniczym jest perlik i żelazko, ale które jest które? Zabij - a nie wiem.) Atutem sztolni, jest to, że jest sucha. Nie ma odgałęzień, nie można się więc zgubić. Wystarczą latarki i cała rodzina może wyruszać na podbój. Wejście do sztolni leży przy drodze, kilkaset metrów za kamieniołomem i sztolnią Czarną. Łatwo je rozpoznać, gdyż jest "ozdobione" starą żelazną kratą. Sztolnia Czarna
Do wodospadu jest jeszcze jedno dojście. Nie udostępnione turystom. Przechodzi się sztolniami z fragmentami starej obudowy drewnianej. Zbutwiałe drewno nie wszędzie wytrzymało nadgryzanie przez czas i wodę. Przechodziliśmy więc pod nadłamanymi stropnicami, które mogłyby nie wytrzymać mocniejszego oparcia się o nie. Ale wracając do naszej wyprawy. Trzeba było przeczołgać się najpierw przez jeden zacisk, wysoki na około 40 cm - czyli nie tak mało, ale za to głową dość stromo w dół (w nieznanych chodnikach - zawsze głową do przodu). Przy pokonywaniu przeszkody w jedną stronę to pomagało, ale, że dalej był bardzo maleńki korytarzyk kończący się drugim zaciskiem i tak wąski, że odwrócenie się w nim wymagało niemałych akrobacji ja zdecydowałam się na wycofanie nogami do przodu i pod górkę, co było o tyle komiczne, że trzeba było przepełznąć przez kałużę, i na paluszkach nóg i łokciach wspinać się mozolnie odwrotnie do ogólnie przyjętych zwyczajów, bo głową w dół. Poza tym, nie widząc gdzie kieruję nogi zahaczałam co chwilę o ścianę lub osobę za mną. He! He!
Ciekawą historię tego miejsca opowiedziała nam znowu Ela. Bo dlaczego górnicy zrobili przecisk 30 cm, a nie podwyższyli go na tyle, aby dało się w miarę wygodnie przejść? Wyjaśnił to podobno jakiś górnik, mówiąc że w tym miejscu znajduje się "stopa" (czy "noga") góry. Jakiekolwiek nadmierne naruszenie jej w tym miejscu mogłoby spowodować zawał. Sztolnia EmanuelaKolejnym etapem naszej wyprawy była sztolnia Emanuela. Jest to sztolnia odwadniająca, czyli odprowadzająca wodę ze wszystkich pozostałych miejsc z podziemnej części kopalni.
Przeciskamy się przez stosy opon. Chodnik zmienia swój charakter. Zaczyna kluczyć. Powodem tego jest występowanie twardych skał, których drążenie było nieopłacalne w sztolni służącej tylko do odprowadzania wody. Po 800 metrach docieramy do szybu, którym można się dostać do zalanych w latach sześćdziesiątych części pola Złoty Osioł (Golden Esel) i miejsca XVI wiecznej katastrofy górniczej. W wyniku tąpnięcia zginęło wtedy wielu gwarków. Ich ciał nie wydobyto do dziś. Dochodzimy do końca sztolni. Kilka fotek i wracamy szybkim tempem, żeby nie czuć zimna, które powoli zaczyna wszystkim doskwierać. Strona tytułowa |
Historia górnictwa | Wyprawa do sztolni © 1999-2003 JDM & ŁM |